Witam Wszystkich Serdecznie! Mam nadzieję, że moja strona zainteresuje wszystkich entuzjastów triathlonu. A tym, którzy z moja dyscypliną się dopiero zapoznają, pomoże ona dołączyć do grona wielbicieli tego ciężkiego sportu.
MŚ w sprincie zakończyłam na 26 miejscu. NA wyniku zaważyła strefa zmian po pływaniu, gdzie miałam problemy z zapięciem kasku. Bieg z IIgiej grupy dał mi 26 pozycję.
Kolejny start w VI edycji z serii MŚ w Kitzbuhel okazał sie tym razem dla mnie udany. Po słabszym pływaniu, dobrym rowerze i dobrym biegu zajęłam 17 miejsce. Wynik ten pozwolił awansowac mi w rankingu olimpijskim na 25 miejsce, natomiast w rankingach ITU i Serii Mistrzostw Świata zajmuję 40 pozycję.
Kolejny start w zawodach Pucharu Świata, w Tiszaujvaros na Węgrzech, mogę uznać za udany. Zajęłam w tych zawodach 6 miejsce, które jest najlepsze w mojej karierze w startach w zawodach tej rangi.
Ostatni weekend był dla mnie bardzo pracowity. Brałam udział w 2 startach. W sobotę, w Górznie zdobyłam tytuł Mistrzyni Polski. W niedziełę wystartowałam w Sassenberger Feldmark Triathlon, gdzie zajęłam 2 miejsce.
Za mną dwa starty w Serii Mistrzostw Świata, Hamburg i Londyn. Zajęłam w nich kolejno 38 i 36 miejsce. Wyniki daleko od moich oczekiwań. Niestety na oba wyniki miało wpływ moje złe pływanie, które jeszcze nie odbudowałam po złamaniu. Pracuję więc dalej cierpliwie czekając na poprawe dyspozycji.
Po kontuzji (złamany palec u ręki) wystartowałam w dwóch kolejnych startach. ME w Athlone, na których wczesniej planowałam walczyć z najlepszymi oraz PŚ w Holten, gdzie także powinnam się zaprezentować z dobrej strony. Niestety oba starty były poprzedzone kontuzją i podchodziłam do nich z niepewnością
Niestety po powrocie z zawodów, w COMS lekarz postawił dla mnie niekorzystną diagnozę. Mam stwierdzone pęknięcie w lewej dłoni i założono mi gips. W związku z tym, nie wystartuje w Pucharze Świata w Des Moines (USA), a także moje przygotowania do ME w Athlone pozostają pod znakiem zapytania.
Kolejne zawody Serii Mistrzostw Świata za mną. Tym razem Madryt okazał się dla mnie niezbyt szczęśliwym miejscem. Zajęłam 25 miejsce i ogólnie w serii MŚ zajmuję 34 lokatę.
Dzisiaj wystartowałam w biegu Entre, który prowadził dookoła warszawskiej Cytadeli. Był to bieg w bardzo ciężkim terenie, z wieloma podbiegami, nawet pod schody. Zawody te kończyły moje przygotowania do Serii Mistrzostw Świata w Madrycie. Teraz czekam na wynik mojej pracy, który mam nadzieję bedzie satysfakcjonujący.
W dniu dzisiejszym wystartowałam w lidze francuskiej, w pierwszej edycji w Dunkierce. Start był potraktowany treningowo, a więc nie "odpuszczałam" specjalnie przed zawodami. Ostatecznie w gronie 70 zawodniczek zajęłam 10 miejsce, co uważam za dobry wynik. Jest to liga gdzie startuja najlepsze zawodniczki świata, więc przez to wynik jest wartościowy.
Po tym starcie moge spokojnie dalej przygotowywac sie w Spale do zawodów WCS w Madrycie. Powoli moja dyspozycja polepsza się, a więc wszystko idzie w dobrym kierunku.
Za mną pierwszy start w Serii Mistrzostw Świata w Seulu. Była to juz druga odsłona tego serialu. Wynik, zajęłam 29 miejsce, nie jet satysfakcjonujący, ale po analizie ostatniego okresu moich przygotowań, nie mogłam się spodziwać lepszego. Myślę, że w pełnej dyspozycji, po chorobie, będę dopiero na start w III edycji WCS w Madycie. W zawodach wzieła udział także druga polska zawodniczka Agnieszka Jerzyk, która w swoim debiucie w tak dużej rangi zawodach zajęła dobrą 30 pozycję.
Dziś "zaliczyłam" kolejny bieg uliczny, tym razem na 5 km. Udało mi się zwyciężyć z czasem 17:33. Jestem więc zadowolona z dobrego biegu, w tempie jaki założył mi trener przed startem. Kolejny start czeka mnie juz na triathlonowych trasach w Seulu (08.05).
Dzis wystartowałam w warszawskim biegu ulicznym "Dookoła ZOO". Biegi takie są dla mnie znakomitym przetarciem przed startami głównymi i sprawiaja mi frajdę. Bieg był trudny technicznie i nie sprzyjał uzyskaniu dobrego czasu, więc czas 36:02 nie do końca mnie satysfakcjonuje. Mysle jednak, że moja dyspozycja stale sie poprawia po ostatniej infekcji.
Obecnie przebywam na krótkim zgrupowaniu w COS Spała.
Po powrocie z Portugali "złapałam" infekcje i musiałam siegnąc po antybiotyk.
Zgrupowanie w Spale pozwoli mi "odbudować" formę przed WCS w Seulu. Mam nadzieję, że szybko powrócę do normalnej formy, sprzed infekcji... Jak zwykle sprzyjają temu bardzo dobre warunki w tym ośrodku. Więc spokojnie realizuję założony plan, sukcesywnie poprawiając swoją dyspozycję.
W ten tragiczny dla Polski weekend wystartowałam w Pucharze Europy w portugalskiej Quarteiri. Wraz z drugą polską zawodniczką Agnieszką Jerzyk, przypięłyśmy do strojów czarne wstążki aby choć w taki sposób oddać pamięć wszystkim którzy zginęli w sobotniej katastrofie samolotu prezydenckiego.
Składamwyrazy współczucia rodzinom zmarłych i wszystkim rodakom po stracie najważniejszych Osób w Polsce na czele z Parą Prezydencką.
Start był startem typowo treningowym, podczas mocnych treningów.
Wynik ma być wskazówką do dalszych treningów przed serią Mistrzostw Świata.
Jestem juz po kolejnym zgrupowaniu w Sierra Nevada. Tym razem pogoda nas nie rozpieszczała, ale udało sie zrealizowac większość założeń trenigowych.
Bezpośrednio z Hiszpani przemieściłam się do Montegordo w Portugalii. Jak na razie pogoda jest badzo dobra, słońce + 20'C, więc warunki wymarzone do treningu. Jest to moje ostatnie zgrupowanie w przygotowaniach do nowego sezonu, które zakończę startem w PE w Quarterii oddalonej 60 km od obecnego mojego miesca pobytu.
Obecnie przebywam na zgrupowaniu w Sierra Nevada. Ośrodek ten jest położony na wysokości ponad 2300 m n.p.m i są tu znakomite warunki do trenowania. Jestem tu razem z Agnieszką Jerzyk i Anią Grzesiak.
Przygotowania w roku 2010 rozpoczynam od pobytu w RPA, w Potchefstroom. Miejscowość ta jest bardzo popularna szczególnie wśród lekkoatletów z wielu krajów. Jest tu również liczna reprezentacja najlepszych polskich przedstawicieli tej dyscypliny.
Półmaraton Grenada 2M; Zgrupowanie w Sierra Nevada
Obecnie przebywam na zgrupowaniu w Sierra Nevada. Ten bardzo przyjemny ośrodek, o doskonałych obiektach sportowych jest położony na wysokości 2300 m n.p.m. Są tu doskonałe warunki do treningu i znakomicie mi się tu trenuje. Jesteśmy tu razem z Agnieszką Jerzyk i jej trenerem Pawłem Barszczewskim.
Ostatni start w tym roku, odbył się w Izraelu, w Eliat. Postanowiłam wystartować w tych zawodach, gdyż pojawiła się szansa mojego awansu w klasyfikacji Pucharu Europy.
Mój start oceniam pozytywnie. Pomimo dyspozycji, ktora nie pozwalała mi na start na pełnych obrotach, ustaliłam ze swoim trenerem, że popłynę tak, by przypłynąć w pierwszej grupie, na rowerze będę jechać bardzo ekonomicznie (na trasie był 7% podjazd), dopiero na biegu postaram się walczyć o jak najwyższą lokatę.
Ta taktyka odniosła pożądany skutek. Start zakończyłam na 4 miejscu, a w ogólnej klasyfikacji Pucharu Europy awansowałam na 5 miejsce.
Także z optymizmem mogę kontynuować moje przygotowania do sezonu 2010 mierząc w najwyższe cele. Teraz przede mną zgrupowanie wysokogórskie w Sierra Nevada, a nastpnie w Szklarskiej Porębie.
Dzisiaj wziełam udział w corocznym Biegu Niepodległości. Z uwagi na to, że ostatnie dni przeleżałam w łożku, walcząc z chorobą, nie spodziewałam się dobrego rezultatu. Chciałam jednak wystartować, gdyż od kilku lat startuję w tej imprezie i mam do niej szczególny sentyment.
W biegu zajęłam 3 miejsce, a rezultat 36:28 mnie samą zaskoczył. Jak na osobę, która od kilkunastu dni nie trenuje, to całkiem niezły:)
Z początkiem października rozpoczęłam przygotowania do przyszłego sezonu. Razem z moim trenerem postanowiliśmy w tym roku wcześniej zakończyć sezon startowy, by móc juz w październiku rozpocząć przygotowania do przyszłorocznego sezonu.
Kłopoty z kontuzjami sa już za mną, więc będę mogła spokojnie przepracować cały okres przygotowawczy.
Rok 2010 będzie dla mnie badzo ważnym rokiem, z uwagi na to, że stawiam sobie bardzo ambitne cele. W 2010 rozpoczynają sie także eliminacje do Igrzysk w Londynie.
Dzisiaj zgodnie z wcześniejszymi planami wystartowałam w warszawskim biegu na 10 km "Biegnij Warszawo", który udało mi się wygrać w kategorii Open kobiet.
W zawodach wzięła udział rekordowa liczba zawodników, do mety dotarło ponad 11 tyś osób. Dość trudną trase, przy momentami silnym wietrze pokonałam w 36 minut i 31 sekund. Biorąc pod uwagę 3 tygodniową przerwe w treningach- odpoczynek po sezonie, myślę że jest to wynik zadawalający.
Tym optymistycznym akcentem moja przerwa w treningach dobiegła końca i od jutra rozpoczynam dwutygodniowe zgrupowanie pływackie w Wałczu, pod okiem trenera Łukasza Drynkowskiego.
Pod koniec sezonu postanowiłam wziąć udział w kilku biegach ulicznych.
W dniu dzisiejszym wystartowałam w XXVIII Łowickim Półmaratonie Jesieni o Puchar Burmistrza Miasta Łowicza (dystans 21097,5 m). W związku z tym, że w piątek wieczorem wróciłam dopiero z Australii, nie byłam pewna mojej dyspozycji. Bieg okazał się dla mnie cięższy niż przypuszczałam, ale jestem zadowolona z niego.
W biegu zajęłam 2 miejsce za Ukrainką Oleną Burkovską. Więc wynik jest dla mnie satysfakcjonujący.
Następny bieg 4-go października w Warszawie na dystansie 10km.
Po pływaniu, ktore dawało mi szanse walki o drugą 10-kę, zupełnie "zawaliłam" rower. Niestety zimny akwen wpływa na mnie destrukcyjnie i nie kontynułowałam juz zawodów.
Jest mi przykro, ze tak zakończyłam sezon, który był całkiem udany.
Po bardzo ciężkim treningu przygotowującego mnie do Finału Mistrzostw Swiata w Gold Coast, wstartowałam w Pucharze Europy w Kędzierzynie. Wiedziałam, że nie bedę w stanie wysartować na miarę swoich mozliwości, ale bardzo chciałam dobrze zaprezentować się Polskiej publiczności na jedynych w Polsce zawodach ten rangi.
W ostatnią niedziele wystartowałam w Mistrzostwch Polski w aquathlonie (pływanie +bieg), które odbyły się w Gdyni. Jako, że był to mój jedyny start w tym roku w Mistrzostwach Polski zależało mi na zdobyciu tytułu mistrzowskiego.
I mimo pomylenia trasy na pływaniu i nadrobienia ponad 100 metrów:) udało mi się dobiec pierwszej do mety, tuż przed moją koleżanką klubową Pauliną Kotficą.
Następne kilka tygodni postanowiłam poświęcić na trening, rezygnując ze startów w dwuch edycjach Mistrzostw Świata w Londynie i Yokohamie, aby jak najlepiej przygotować się do wrześniowego finału w Gold Coast.
Ten weekend spędziłam w Niemczech, w Sassenberg k/Warendorf. Tam odbyły się zawody popularne, w których była wyodrębniona także klasyfikacja dla reprezentantów wojska, tzw. Puchar Europy CISM. Polskę reprezentowałam ja wraz z Agnieszką Jerzyk.
Za mną pechowy start w Hamburgu. Kolejne dobre pływanie, wyszłam 11 z wody, nie przełożyło się niestety na wynik. Tym razem nie mieliśmy szczęścia i przyszło nam startować podczas konkurencji rowerowej w trakcie bardzo obfitych opadów. W moim przypadku skończyło się kraksą!
Mistrzostwa Europy w Holten opuszczam z mieszanymi uczuciami. Z jednej strony osiągnęłam najlepszy rezultat na imprezie tej rangi, a z drugiej do pierwszej 10-ki, nawet 8-ki zabrakło bardzo niewiele.
Po dobrym pływaniu, kiedy znalazłam się w pierwszej grupie na rowerze, byłam dobrej myśli. Niestety fatalny błąd w strefie zmian, skutkował tym, iż wybiegłam na trasę biegową, jako jedna z ostatnich za swojej grupy (ok. 20 miejsca). Także na samym początku straciłam kontakt z czołówką i przez cały bieg goniłam czoło. Niestety sił starczyło mi tylko na wygranie finiszu ze swojej grupki i zajęcie 11-go miejsca.
Teraz skupiam się więc na startach w Serii Mistrzostw Świata. Kolejne 2 starty, to 12.07 Kitzbuhel (Austria) oraz 26.07 Hamburg (Niemcy).
Start w Madrycie uważam za udany. Pogoda w Madrycie była upalna. 29 stopni w cieniu, woda 23 stopnie, a więc pływanie bez pianek. Trochę obawiałam się tego pływania, gdyż zdecydowanie wolę pływać w piance. Okazało się jednak, że poradziłam sobie całkiem nieźle, dopływając na końcu I-szej grupy. Niestety błąd w strefie zmian, kosztował mnie bardzo dużo, gdyż „zawisłam” pomiędzy I-szą i II-gą grupą na rowerze. W efekcie do biegu przystępowałam z II-giej ze stratą 1:48 do I-szej grupy.
Niestety nie udalomi sie uniknac pecha. W czasie podrozy "zlapalam" jakiegos wirusa i 2 dni przed startem lezalam w lozku z temperatura. Na sam start udalo mi sie troche wykurowac, ale ogolne oslabienie bylo wyrazne.
W tych okolicznosciach, jestem bardzo zadowolona ze swojego startu.
Po plywaniu bylam w I-szej grupie i po rowerze moglam walczyc o jak najlepsza pozycje. Niestety moj organiizm nie wytrzymal i bieg byl juz ponizej moich mozliwosci.
Ostatecznie zakonczylam zawody na 20 miejscu i takie tez zajmuje w klasyfikacji Mistrzostw Swiata. Jak na pierwszy strart przy nienajlepszej dyspozycji, 20 miejsce w elicie swiatowej, nie jest zle.
25 marca wróciłam ze zgrupowania w Sierra Nevada. Przez trzy tygodnie trenowałam na wysokości 2300m. n.p.m.
Jestem bardzo zadowolona z tego zgrupowania. Dzieki obecności rehabilitanta z Kliniki Ruchu Łukasza Suski i codziennym zabiegom udało mi się znieść duże obciążenia treningowe. Wspaniałe warunki i fantastyczna pogoda dodatkowo ułatwiały i uprzyjemniały codzienne treningi.
Miło mi poinformować, że zostałam objęta opieką przez Klinikę Ruchu. Właściciele Kliniki, Państwo Anna i Andrzej Kępczyńscy, postanowili zająć się moim zdrowiem i rehabilitacją po operacji kolana, proponując objęcie mnie swoja opieką.
W związku z tym przestałam juz mieć obawy dotyczące moich kłopotów z przygotowaniem się do sezonu. Będąc pod tak dobrą opieką, mogę optymistycznie spojrzeć na moje przygotowania.
Własnie rozpoczęłam okres przygotowań do nowego sezonu. Niestety problemy zdrowotne pokrzyżowały mi plany. W tym momencie jestem jeszcze w trakcie rehabilitacji drugiego kolana (tego nieoperowanego), które niestety nie wytrzymało przeciążeń, które powstały w winiku odciążania operowanego kolana.
Jestem jednak dobrej myśli. Trening pływacki idzie mi dobrze. W biegu mam zaległości, ale na szczęście, pierwszy poważny start mam dopiero 9 maja. Trening rowerowy zgonie z planem.
Co do najblizszych planów. Obecnie przebywam na krótki zgrupowaniu w Spale, natomiast 02.03 wylatuję na trzytygodniowe zgrupowanie wysokogórskie w Sierra Nevada.
Zakończyła się właśnie faza głosowania w plebiscycie na najlepszego sportowca województwa zachodniopomorskiego w 2008r organizowana przez Kuriera Szczecińskiego. Jako reprezentantka KS Biuro Podróży AS Szczecin byłam zgłoszona, jako kandydatka w tym konkursie.
Po zakończeniu podliczania głosów okazało się, że znalazłam się w pierwszej dziesiątce, zajmując 8 miejsce. Wszystkim, którzy oddali na mnie swój głos serdecznie dziękuję.
Właśnie zakończyłam okres rehabilitacji po niedawnej operacji kolana i rozpoczynam przygotowania do przyszłego sezonu. Postanowiłam walczyć w Mistrzostwach Świata, które w 2009r przyjmują nową formułę i będą się składały z cyklu 8 startów z wielkim finałem w Gold Coast w Australii. Seria ta oraz Mistrzostwa Europy, to moje docelowe przyszłoroczne starty. Stawiam sobie bardzo wysokie cele i zamierzam je zrealizować. Wkrótce na mojej stronie plan startów na 2009.
11-go listopada wzięłam udział w tradycyjnym Warszawskim Biegu Niepodległości.
Jest to impreza, w której z przyjemnością staruję od wielu lat. W tym roku, pomimo iż byłam już w okresie roztrenowania osiągnęłam zadowalający rezultat. Zajęłam 2 miejsce z czasem 35:47. Myślę, że jest to dobry rezultat jak na ta porę i mój poziom wytrenowania, z czego jestem zadowolona.
W przepięknej miejscowości wypoczynkowej La Baule w Bretanii odbyły się ostatnie zawody z cyklu Grand Prix Francji. W cyklu tym startuje wiele bardzo dobrych zawodniczek znanych mi z Pucharów świata.
Mistrzostwa Europy w Cross Triathlonie - Ameland Holandia - 13.09
Na przepieknej wyspie Ameland w Holandii, zostały zorganizowane Mistrzostwa Europy w Cross Trithlonie. Od zwykłych zawodów triathlonowych różnią się one tym, ze jeździ się na rowerze i biega w teranie. A więc do tych zawodów jest potrzebny inny rower - MTB. Dystans, jaki był do pokonania, to 1500m pływania, 35 km na MTB oraz 12 km biegu przełajowego. Zarówno rower i bieg przebiegał w dużej części po plaży, do czego nie byłam niestety dostatecznie technicznie przygotowana
Start W Pucharze Europy w Kedzierzynie KoĽle i Grand Prix Francji - Bordeaux - 6-7.09
To był dla mnie ciężki weekend. Najpierw 6.09 mialam start w Lidze francuskiej w Bordeaux, potem przelot do W-wy i przejazd na PE w Kedzierzynie KoĽle. Na szczeście wszystko organizacyjnie sie udało
I wreszcie nadszedł czas na start, o który walczyłam przez ostatnie 2 lata. Dlugie miesiace przygotowań, ciężkiej pracy i wyrzeczeń, miały dać teraz efekt z postaci dobrego wyniku. Choć jeszcze 2 lata temu nikt nie dawał mi szansy na zakwalikowanie się do tego elitarnego grona 55 dziewczyn startujących w zawodach 4-rolecia, to teraz oczekiwania tych samych osób bardzo wzrosły.
Obecnie przebywam na zgrupowaniu w Ostrowcu świętokrzyskim
przygotowując się do startu w Pekinie. Ciągle walczę ze swoją kontuzją i staram się jak najlepiej przygotować do najważniejszego mojego startu w tym roku. 1 sierpnia mam przysięgę Olimpijską i już 6 sierpnia wylatuję na zgrupowanie aklimatyzacyjne w Korei Południowej. Stamtąd 15-go przylatuję do wioski Olimpijskiej w Pekinie i czekam na start, który będzie 18-go o godz.10 (o 4 godzinie czasu polskiego). Liczę na Wasz doping. Proszę trzymać za mnie kciuki :-)
Puchar świata w Richards Bay zakończył się dla mnie bardzo udanie. Po pechowym pływaniu, po którym znalazłam się w drugiej grupie, wyścig nie zapowiadał się udanie.
Za mną kolejny start, tym razem zmagania w europejskim gronie - Puchar Europy w hiszpańskiej Pontavedrze. Był to bardzo ciężki wyścig! Pogoda zaskoczyła chyba wszystkich zawodników...
Od 4 tygodni jestem w Gold Coast w Australii. Niestety w czasie podróży dopadł mnie w samolocie jakiś wirus i pierwszy tydzień przeleżałam w łóżku na antybiotykach.
Rok 2008 rozpoczęłam przygotowaniami na czterotygodniowym zgrupowaniu w Potchefstroom w RPA. Był to okres dobrze przepracowany i jestem zadowolona ze zrealizowanych tam treningów. Teraz krótki pobyt w Polsce i wyjazd do Australii, a tam 2 starty. I-szy już 1 marca ...