25 marca wróciłam ze zgrupowania w Sierra Nevada. Przez trzy tygodnie trenowałam na wysokości 2300m. n.p.m.
Jestem bardzo zadowolona z tego zgrupowania. Dzieki obecności rehabilitanta z Kliniki Ruchu Łukasza Suski i codziennym zabiegom udało mi się znieść duże obciążenia treningowe. Wspaniałe warunki i fantastyczna pogoda dodatkowo ułatwiały i uprzyjemniały codzienne treningi.
W tych sprzyjających okolicznościach plan treningowy został zrealizowany w 100 procentach.
Teraz czeka mnie tygodniowy pobyt w Polsce, podczas którego wykonam badania wydolnościowe w Instytucie Sportu.Następnym etapem przygotowań będzie dwu tygodniowe zgrupowanie na wyspie Lanzarote, skąd udam się do Koreii na pierwszy tegoroczny start. Niestety będzie to od razu start w pierwszej serii Mistrzostw Świata, gdyż z powodu opóźnonych przygotowań nie uda mi się "przetrzeć" w żadnych wcześniejszych zawodach, którymi miały być kwietniowe Puchary kontynentalne w Portugalii i Południowej Afryce.